|
Joanna Jodełka "POLICHROMIA* zbrodnia o wielu barwach" (fragment)
Na podłodze leżały zwłoki starszego mężczyzny. Były nagie, tylko biodra opasywał coś jakby cienki ręcznik. Ręcznik nie byłby niczym dziwnym, gdyby nie jego czerwony kolor, dramatycznie kontrastujący z szarym, pomarszczonym ciałem. Poza, w jakiej leżał, również była szalenie teatralna.
Miał wrażenie, że za chwilę zasunie się jakaś kurtyna i przedstawienie się skończy. Nic takiego się jednak nie stało. Dalej wpatrywał się w nagie ciało, myśląc, że pierwszy raz w życiu widzi coś podobnego.
Prawa ręka leżała swobodnie przy ciele, a na lewej dłoni opierała się głowa, jedna noga była lekko zgięta, druga wyprostowana. Twarz była spokojna, śpiąca. Drobny grymas ni jak nie pasował do sinej bruzdy na szyi, która powinna zrodzić oblicze jak z sennego koszmaru, a nie z poobiedniej drzemki.
- Widziałeś tak spokojnego pacjenta podczas duszenia? Ba, ja pierwszy raz! - zapytał Olaf, który stanął w drzwiach i oparł się o futrynę, pozornie obojętnie czekając na jakiekolwiek wyjaśnienie tego, co widzi.
|